Cały tydzień przed meczem kibice Barcelony rozmawiali głównie o oknie transferowym — o polowaniu na Juliana Alvareza i pogłoskach wokół Balde. Na boisku Elche Duma Katalonii szybko przypomniała jednak, że potrafi też po prostu grać w piłkę. Pierwszy ligowy występ w sezonie 2026/27 zakończył się wynikiem 0:5 i był jednostronnym widowiskiem od pierwszych minut do ostatniego gwizdka.
Ekipa Hansiego Flicka zagrała bez części kluczowych zawodników, a mimo to nie dała rywalowi żadnych szans. Gospodarze mieli swoje szanse, ale nie potrafili ich wykorzystać.
Karny Raphinhy i debiut Adeyemiego
Barcelona objęła prowadzenie już w 14. minucie — Raphinha nie pomylił się z jedenastego metra. Do przerwy Blaugrana podwyższyła wynik na 0:2 dzięki trafieniu Karima Adeyemiego, który w doliczonym czasie pierwszej połowy zaliczył gola w swoim ligowym debiucie. Od samego wyniku ważniejsze było jednak opuszczenie boiska przez Gaviego — pozostaje mieć nadzieję, że jest to tylko drobny uraz.
Gordon wchodzi z ławki i rozdaje asysty
Po zmianie stron do gry włączył się Anthony Gordon, który wszedł z ławki w 65. minucie i błyskawicznie zapisał się na listę kluczowych postaci meczu — zanotował dwie asysty. Najpierw przy jego udziale do siatki trafił po raz drugi Raphinha (67'), kompletując dublet, a chwilę później dwukrotnie uderzył Fermin Lopez (71' i 79'), ustalając wynik na 0:5.
- 14'Barcelona Raphinha, karny (0:1)
- 45+3'Barcelona Karim Adeyemi (0:2)
- 67'Barcelona Raphinha (0:3)
- 71'Barcelona Fermin Lopez (0:4)
- 79'Barcelona Fermin Lopez (0:5)
Statystyki nie kłamią — mimo niemal wyrównanego posiadania piłki, to Barcelona stworzyła sobie realne okazje, a Elche przez całe 90 minut nie oddało ani jednego celnego strzału. Przy takiej dysproporcji w skuteczności wynik mógł być jeszcze wyższy.
Dobry początek to nie pierwszyzna
Zamiast nerwowej inauguracji w cieniu transferowych spekulacji, kibice Barcelony dostali dokładnie to, na co liczyli — pewne zwycięstwo, gole z różnych źródeł i udane debiuty nowych zawodników. Jedynym zgrzytem pozostaje kontuzja Gaviego, którą redakcja będzie uważnie śledzić przed kolejnymi meczami.
Trzeba jednak zachować chłodną głowę — takie łatwe zwycięstwa na inaugurację Barcelona serwowała kibicom już wielokrotnie, a nie zawsze przekładały się one na udany sezon. Prawdziwym celem tej drużyny nie jest kolejny komplet punktów z rywalem z dolnych rejonów tabeli, lecz odbudowanie renomy w Lidze Mistrzów, gdzie w ostatnich latach klub regularnie kończył sezon z pustymi rękami. Dopiero tam, a nie w meczu z Elche, zapadnie prawdziwa ocena tego, czy ta ekipa faktycznie zrobiła krok naprzód.